W auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego oraz w kościele seminaryjnym w Opolu zebrało się w sobotę ponad 300 młodych ludzi – uczniów szkół średnich i studentów. Uczestniczyli w mszy św. spotkaniach i warsztatach. Wieczorem, o 19.00, rozpoczęło się czuwanie.

Opolskie obchody ŚDM rozpoczęły się w auli Wydziału Teologicznego modlitwą do Ducha Świętego.

– Papież w orędziach na kolejne Światowe Dni Młodzieży z uporem powtarza nam słowo wstań – mówił ks. Łukasz Knieć, diecezjalny duszpasterz młodzieży (hasło tegorocznego ŚDM brzmi: „Wstań, ustanawiam cię świadkiem tego, co zobaczyłeś”). – Franciszek nam przypomina, żebyśmy żyli jako chrześcijanie tak, by nasze życie było czytelne. Skoro tam, gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w imię Jezusa, On jest pośród nich, to jestem pewien, że jak się nas zbierze czterystu, to w rzeczywistości będzie nas 401.

O 10.30 rozpoczęło się „Spotkanie na ławce”. W nawiązaniu do doświadczenia św. Pawła, który przez doświadczenie światła silniejszego niż słoneczne i utratę wzroku spotkał Jezusa, o swoich życiowych spotkaniach z Nim mówili biskup opolski Andrzej Czaja oraz młoda mężatka pani Jessica.

Ks. biskup wymienił ich kilka. Dwa dotyczyły dzieciństwa. Pierwsze miało miejsce, gdy był zupełnie małym dzieckiem i dzielił z rodzicami sypialnię i łóżko. Wtedy – jako trzylatek zobaczył modlącego się na kolanach i patrzącego na krzyż ojca.

– Był silny, mądry, bardzo mi imponował – mówił. – To on z dziadkiem wykonywał najtrudniejsze prace w domu. A teraz zobaczyłem go właśnie tak, na kolanach przy blasku nocnej lampki. Tak bardzo zapamiętałem ten moment, że widzę i pamiętam do dziś nawet jak były pomalowane ściany. To nie mój rozum go zapamiętał. Słabo jeszcze wtedy używałem rozumu. To była podświadoma pamięć mojej duszy.

Kolejnym pamiętanym doświadczeniem była pasterka – przyszły biskup miał sześć lat – przed którą odgrywano jasełka. W ich trakcie gruby oberżysta krzyczał na Świętą Rodzinę: „Precz ruszajcie stąd, szukajcie sobie inny kąt”. – Mama zapamiętała łzy w moich oczach – mówił. – Przecież już wiedziałem, że Jezus nas kocha, że umarł za nas, a tu nie chcą Go wpuścić. To przeświadczenie jest we mnie do dziś: Nie można zamykać drzwi przed Jezusem, skoro on nas kocha.

Pani Jessica jest od trzech lat mężatką. – Nie zawsze byłam grzeczną dziewczynką – przyznała. – Pierwsze mocne doświadczenie Boga pamiętam z lekcji religii w gimnazjum. Ksiądz opowiadał o Panu Jezusie z taką radością, że pomyślałam: Ja też tak chcę. Nie byłam wtedy szczęśliwa, ale zaczęłam być w Kościele. W moim życiu było wiele trudnych momentów, ale czułam, że Kościół to jest takie miejsce, gdzie się o mnie troszczą. Pan Jezus już zawsze był, ale dopiero trzy lata to się dopełniło. Pan Bóg dał mi moment powrotu. Spotkałam go w drugim człowieku, który dziś jest moim mężem. Bóg przychodzi do nas przez ludzi.

Tuż przed południem uczestnicy ŚDM spotkali się na Mszy św. Przewodniczył w koncelebrze kilkunastu kapłanów bp Czaja.

– Gdy ktoś odkrywa, że jest ślepy, zaczyna widzieć wiarą. To znaczy, że dopiero wtedy, kiedy uznam swoje kalectwo, ślepotę, swoją grzeszność, wtedy mogę zobaczyć kim jestem. Trzeba na nowo przeżyć nasz Damaszek: kiedy ze skruchą w sercu przystępuję do sakramentu pokuty lub gdy wieczorem kończę dzień modlitwą i rachunkiem sumienia. O jakości pracy nad sobą świadczy to, jak kończysz dzień, powiedział mi przed laty spowiednik. – Jeśli nie kończysz go z Bogiem, następny dzień może być gorszy od poprzedniego – mówił w kazaniu.

– Mam świadomość – dodał – że wasza młodość jest trudniejsza od młodości mojego pokolenia. Choćby z powodu liczby wyborów i możliwości, przed jakimi stajecie. Tym bardziej wy jesteście tymi, którzy mają pójść do młodych, do waszych rówieśników. Macie podobne przeżycia. Mówię więc w imię Jezusa: Liczę, że wy będziecie Jego świadkami. Macie swoje doświadczenia, dzielcie się nimi. Ale trzeba wstać i ruszyć.

W procesji z darami młodzi przynieśli świecę – znak światła Chrystusa, w którym widzimy prawdę o sobie oraz domek – symbol tego, że młodzi chcą się czuć w Kościele jak w domu.

Po obiadowej przerwie uczestnicy podzielili się na grupy by wziąć udział m.in. w warsztatach biblijnych, zajęciach z medytacji, bibliodramie, warsztatach tanecznych, muzycznych, teatralnych oraz w podchodach.

Opolskie obchody kończą się wieczorem czuwaniem w kościele seminaryjnym.

– Przechodzimy jeszcze raz przez orędzie papieża – mówi ks. Łukasz Knieć. – Spróbujemy na początek usłyszeć swoje imię, jak je usłyszał św. Paweł. To jest nawiązanie do ŚDM w parafiach kilka dni temu. Wtedy młodzi na plakatach wypisywali swoje imiona, skoro są przez Jezusa wezwani po imieniu. Potem będziemy szukali odpowiedzi na pytanie: Kim jesteś Panie? Wreszcie chcemy przeżyć paradoks ślepca. Zmierzyć się z tym, że młodzież dziś często chodzi po granicach. Wielu w swoje siły i zdolności nie wierzy. Inni pokładają ufność tylko w swoich siłach albo szukają siły tam, gdzie jej nie można znaleźć. Chcemy sobie przypomnieć – za papieżem Franciszkiem – że jedynym światłem, które daje nam prawdę o nas samych, jest Pan Jezus.

Na koniec bp Czaja rozdał młodym zaproszenia do włączenia się w prace rozpoczętego w Kościele synodu.

The post Bp Andrzej Czaja podczas Światowego Dnia Młodzieży w Opolu: Trzeba wstać i ruszyć first appeared on eKAI.