Trwająca obecnie czwarta fala pandemii Covid-19 wymaga odwagi podjęcia przez władze pilnych decyzji w celu walki z nią i przeciwdziałania dalszemu szerzeniu się tej choroby. W przeciwnym razie cały system opieki zdrowotnej w Polsce może się zawalić i to nie tylko z powodu braku odpowiedniej liczby miejsc i sprzętu w szpitalach, ale także, a nawet bardziej jeszcze, wskutek wyczerpania i „wypalenia się” kadr medycznych. Przestrzegł przed tym w rozmowie z KAI dr nauk med. Sławomir Kiciaki, ordynator Oddziału Chorób Zakaźnych dla Dorosłych Samodzielnego Publicznego Szpitala Publicznego im. Jana Bożego w Lublinie.

Oto zapis wywiadu:

– Czwarta fala pandemii niezwykle silnie uderzyła w region lubelski i samo miasto Lublin. Dlaczego?

– Niestety jest to w dużej mierze pokłosie nieracjonalnie niskiego poziomu świadomości tutejszego społeczeństwa na temat skuteczności szczepionki przeciwko Covid-19 w profilaktyce choroby. To skutkuje małą wyszczepialnością w naszym województwie ze wszystkimi dramatycznymi tego skutkami.

– Z czym można wiązać bardzo niski poziom tego wyszczepienia na Lubelszczyźnie? Czy kolejne ofiary śmiertelne robią wrażenie na ludziach i skłaniają do szczepień?

– Na terenie naszego województwa (ale nie tylko naszego) powstało tzw. podziemie antyszczepionkowe, skupiające dość dużą liczbę osób. Niestety są wśród nich również ludzie związani z medycyną (lekarze, pielęgniarki), pracownicy placówek edukacyjnych i duchowni. Odradzają oni szczepienia, przekonując, a nawet strasząc brakiem skuteczności i następstwami w przyszłości. W większości osoby te nie mają rzetelnej wiedzy i żadnego doświadczenia w tej dziedzinie.

Ze smutkiem trzeba stwierdzić, iż zdarzają się przypadki, gdy ktoś z rodziny umiera z powodu koronowirusa a mimo to nawet tak bolesne doświadczenie nie jest w stanie skłonić pozostałych domowników do wdrożenia profilaktyki w postaci szczepienia.

– Jak radzi sobie w tak trudnej sytuacji Wasz Szpital im. Jana Bożego?

– W naszym szpitalu dzięki skutecznej pomocy i zaangażowaniu zarówno marszałka województwa, jak i wojewody, ale przede wszystkim dyrekcji, podjęliśmy intensywne działania na rzecz zwalczania epidemii Covid-19 przez przygotowanie kolejnych 35 łóżek dla pacjentów, zwiększenie miejsc respiratorowych, zorganizowanie niemal natychmiast kadry personelu fachowego do opieki nad chorymi. Obecnie szpital nasz ma największy regularny oddział leczenia Covid-19 w całym województwie. Dysponujemy wykwalifikowanym, wielodyscyplinarnym personelem lekarskim, pielęgniarskim i pomocniczym, pełnym sprzętem medycznym do ratowania zdrowia i życia zakażonych pacjentów oraz – powtórzę – wsparciem władz wojewódzkich i samorządowych z pełnym zrozumieniem potrzeb i wymagań dla naszych pacjentów. Leczymy osoby zakażone Covidem-19 nie tylko z Lubelszczyzny, ale też z województw ościennych w ramach współpracy ogólnokrajowej.

– Jakie reorganizacje podjęliście? Ile macie łóżek covidowych, ile jest zajętych, ilu ludzi pod respiratorami?

– Oddział Zakaźny dla Dorosłych posiada 65 łóżek, w tym 7 respiratorowych. Od dwóch miesięcy wszystkie łóżka w praktyce są zajęte. Jeżeli zwalniamy jedno czy to w wyniku wypisu pacjenta do domu, czy z powodu jego śmierci, to natychmiast zajmuje je kolejna osoba. Stanowiska respiratorowe również są w pełni wykorzystane. Najczęściej trafiają na nie pacjenci naszego Oddziału, u których dochodzi do ostrej niewydolności oddechowej w przebiegu covidowego zapalenia płuc. Dodatkowo przyjmujemy również pacjentów z innych lubelskich szpitali, którzy wymagają podłączenia do respiratora.

– Jak wygląda typowe leczenie covidowe?

– Nie ma utartych schematów takiego leczenia. Każdy przypadek traktujemy oddzielnie. Pacjenci są stale monitorowani pod kątem poziomu wysycenia tlenem (saturacji), często wymagają nawodnienia i profilaktyki przeciwzakrzepowej. Jako Oddział Zakaźny mamy do dyspozycji wszelkie dostępne w chwili obecnej terapie (Remdesivir, Tocilizumab, Baricitinib), szeroki zakres antybiotyków, osocze ozdrowieńców, heparyny drobnocząsteczkowe (Dexamethason, Budesonid). Dodatkowo istnieje możliwość biernej i czynnej tlenoterapii (HFNO, NIV, respiratory). Mamy też dostęp do pełnozakresowej diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej. Jako szpital specjalistyczny większość potrzebnych zabiegów wykonujemy na miejscu w ramach oddziałów specjalistycznych.

– Jaka jest prognoza rozwoju sytuacji? Czy widać jakieś jaśniejsze światło w tym „tunelu”?

– W chwili obecnej trudno przewidzieć kolejne etapy pandemii. Jeżeli liczba nowych zachorowań będzie rosła, to system ochrony zdrowia w Polsce może nie wytrzymać tego natężenia. Może zabraknąć miejsc przeznaczonych dla pacjentów, respiratorów, środków finansowych potrzebnych na zakup leków i środków ochrony osobistej. Ale największym problemem może być wyczerpanie i „wypalenie” kadr medycznych. Może to spowodować, że będą łóżka, respiratory, środki ochrony osobistej, ale nie będzie miał kto ich obsługiwać i używać. Nadzieję może przynieść wzrost liczby szczepień w całym kraju, co spowodowałoby bez wątpienia spadek ilości chorych w szpitalach.

– Media podały właśnie o uzyskaniu przez światowej sławy firmy farmaceutyczne Merck i Pfizer skutecznych leków antykoronawirusowych.

– Chodzi o Molnupiravir i Paxlovid. Oba te leki uzyskały bardzo znaczące wskaźniki skuteczności w badaniach klinicznych oraz – co bardzo ważne dla powszechności stosowania – są w formie tabletek doustnych. Dopuszczenie ich do leczenie jest kwestią krótkiego czasu. Rodzi to oczywiste nadzieje na przełom w walce z Covid-19.

– W niemal wszystkich krajach walczących z pandemią podjęto zapobiegawcze kroki zaradcze. Szczepienia wymagane są np. w dostępie do obiektów publicznych, komunikacji, a nawet urzędów. W niektórych krajach służba zdrowia, a nawet administracja publiczna musi się wyszczepić. Podobne kroki zaleca Rada ds. Pandemii przy premierze RP. Czy nadszedł już na to wielki czas czy jeszcze można czekać? A jeśli tak, to na co?

– Oczywiście wprowadzenie ustawy, nakazującej pracownikom dokonanie szczepień przeciwko Covid-19, byłoby sprawą niemal idealną. Niestety zapewne niosłoby to za sobą reakcję w postaci sprzeciwów pracowniczych, rozwoju handlu nielegalnymi zaświadczeniami o odbyciu szczepień itp. Tak czy inaczej decyzje władz w tej sprawie są konieczne i oczekiwane przez ogromną większość społeczeństwa. Myślę, że rygorystyczne przestrzeganie przepisów, dotyczących zakrywania ust i nosa w miejscu pracy, szczególnie przez osoby niezaszczepione, przyniosłoby na razie większy skutek i to jest absolutnie niezbędne minimum. Czwarta fala pandemii po prostu wymaga odwagi decyzyjnej.

– Dziękuję za rozmowę.

The post Dr Kiciak: Czwarta fala pandemii wymaga odwagi decyzyjnej first appeared on eKAI.