Dziś zaczyna się Weekend Cudów, podczas którego potrzebujący, którzy zgłosili się do bazy Szlachetnej Paczki, otrzymają pomoc od darczyńców. – Ważne jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego – takiego, dla którego pomaganie to nie tylko akcyjne, krótkie zaangażowanie, gdy wybucha kryzys, ale zwykłe działanie, na co dzień – podkreśla Joanna Sadzik, prezes Stowarzyszenia Wiosna, które organizuje Szlachetną Paczkę.

Łukasz Kaczyński (KAI): Wasz niedawny „Raport o Obojętnieniu” wykazał, że z powodu pandemii dużo organizacji charytatywnych zawiesiło lub zlikwidowało swoją działalność – Szlachetna Paczka działa i ma się dobrze. Jak to wytłumaczyć?

Joanna Sadzik: Blisko połowa osób, które odwiedzają rodziny z naszej bazy to takie, które angażują się tradycyjnie rok rocznie. W tym roku było bardzo trudno zrekrutować nowych ludzi. Do ostatnich dni września studenci nie wiedzieli w jakim trybie będą się uczyć, kobiety – a to 80% wolontariuszy Paczki – które w pandemii pracują więcej, nie wiedziały czy dzieci będą uczyć się w domu i jak będzie wyglądała opieka przedszkolna. W tej niepewności co czeka za rogiem ciężko zdecydować się na wolontariat, który jest wymagający i czasochłonny. Paczka działa dzięki pracy ponad 8 tysięcy wolontariuszy, którzy zdecydowali się na wysiłek, myślę, że większy niż kiedykolwiek.

KAI: Czy Szlachetna Paczka może stać się dobrym drogowskazem jak pomagać ludziom w potrzebie, zwłaszcza w czasie pandemii?

– Pomagając drugiemu człowiekowi zawsze trzeba najpierw poznać jego historię, dowiedzieć się co naprawdę jest mu potrzebne. Paczka to spotkanie człowieka z człowiekiem. Wolontariusz łączy osobę w potrzebie z osobą, która tej pomocy może udzielić. Przez to, że mamy więcej, nie jesteśmy mądrzejsi od osób w potrzebie. Dzięki spotkaniom z wolontariuszami potrzebujący odzyskują godność. Czują, że zasługują na uwagę i szacunek drugiego człowieka. Bez tego bardzo trudno niektórym pójść dalej i samodzielnie zawalczyć o trwałą zmianę i wyjście z trudnej sytuacji.

KAI: Jak wygląda zaangażowanie ludzi w Szlachetną Paczkę w drugim roku epidemii koronawirusa?

– Obecna sytuacja nie jest łatwa – dbamy o siebie nawzajem. Nie jesteśmy superbohaterami, jesteśmy tak samo zaniepokojeni, nie wiemy jak będzie wyglądało życie za chwilę. Jednocześnie wiemy, że powiedzenie „nie mam się w co ubrać” dla niektórych to prawda. Nie chcemy ich zostawić przed zimą bez opału, butów czy kurtki. Przywykliśmy do obostrzeń. Do tego, że nosimy maseczki, a w domu u rodzin, które odwiedzamy, trzymamy dystans, choć to czasem trudne, bo czasem jest tyle emocji, że aż chce się przytulić. Do magazynu darczyńcy przywożą paczkę wg ścisłego harmonogramu, tak żeby nie było nas za dużo w jednym czasie.

KAI: Jakie napotkaliście problemy podczas organizacji tegorocznej edycji Szlachetnej Paczki?

– To kolejny rok w pandemii. Trudna jest niepewność czy konieczność planu a, b i c. Nie wiedzieliśmy jakie będą obostrzenia, czy nie będzie – jak rok temu – zamknięcia. Musieliśmy się przygotować na wszystkie ryzyka. Nie jest łatwo pracować w niepewności. Trafiliśmy też do takich osób, które covid dotknął najbardziej, odbierając nie tylko pracę, ale też najbliższe osoby. To sytuacje, których nie da się zapomnieć i czasem trudno sobie poradzić z emocjami. Dla przykładu rodzina pani Anny została bez ojca, kilka lat wcześniej odeszła mama. Najstarsza z trójki rodzeństwa, właśnie pełnoletnia pani Anna w wieku 19 lat została rodzicem dla dwójki młodszych dzieci.

KAI: Jak zmienił się obraz biedy w Polsce z powodu pandemii koronawirusa – czy odzwierciedla się to w potrzebach rodzin, które zgłaszają się do Szlachetnej Paczki?

– Czujemy konsekwencje ekonomiczne pandemii. W ubiegłym roku do Szlachetnej Paczki trafiły również rodziny, które straciły stabilną sytuację właśnie przez wybuch pandemii. Obostrzenia i lęk odcięły od społeczeństwa wiele już i tak często samotnych osób. Mamy też coraz większą inflację. Ceny nadal rosną z tygodnia na tydzień. Podwyżki dotyczą podstawowych towarów i usług, ale też opieki medycznej. I warto dodać, że te podwyżki najbardziej dotykają najuboższych Polaków. Żywość, środki czystości, opał, ciepłe ubrania czy buty na zimę, czyli całkiem podstawowe rzeczy znajdują się w paczkach najczęściej. Dają chwilowy oddech. Nadzieję na przyszłość i na ciepłą zimę.

KAI: W waszym „Raporcie o Biedzie” zaznaczyliście, że połowa Polaków nie zna osób żyjących w kryzysie materialnym, choć tych osób jest blisko 15 milionów – jak to możliwe i jak to zmienić?

– To, że nie widzimy, nie wynika ze zmniejszania się zasięgu ubóstwa. Może być rezultatem zmian społecznych, które są skutkiem pandemii – większa izolacja i zamknięcie się w domach powoduje, że takie problemy jak bieda znikają z naszego pola widzenia. Ale wierzę w edukację – bieda nie może być tematem tabu. Wiemy o tym, że możemy się znaleźć w kryzysie z dnia na dzień. Wypadek, zdarzenie losowe takie jak pożar czy choroba zmienia sytuację, która do tej pory była komfortowa. Ważne jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego – takiego, dla którego pomaganie to nie tylko akcyjne, krótkie zaangażowanie, gdy wybucha kryzys, ale zwykłe działanie, na co dzień.

KAI: Dlaczego Weekend Cudów, który się zbliża, to taki wyjątkowy czas?

– Weekend Cudów to wyjątkowy moment, podczas którego kilkaset tysięcy osób w całej Polsce angażuje się w „robienie dobra”, a mądra pomoc dociera to tych, którzy tego najbardziej potrzebują. Potrzebujące rodziny odzyskują nadzieję, czują też, że ktoś ich dostrzegł, że są dla kogoś ważni. To szczególnie istotne w sytuacji, w której wiele osób ograniczyło kontakty społeczne. W tym roku Weekend Cudów odbywa się w dniach 11-12 grudnia. Wolontariusze Szlachetnej Paczki zapukają do drzwi kilkunastu tysięcy potrzebujących rodzin i przekazują im dedykowaną pomoc przygotowaną przez darczyńców. To będzie moment pełen emocji, wzruszeń i radości.

KAI: Ile rodzin jeszcze nie ma swoich darczyńców i dlaczego warto im pomóc, zgłaszając się jeszcze do Szlachetnej Paczki?

– Okazuje się, że na chwilę obecną już tylko około 20. Cieszymy się, że przygotowana przez darczyńców pomoc trafi w tym roku do blisko 17 tys. rodzin. Wciąż można dokonać wpłat w ramach Szlachetnej Paczki. Każda złotówka zasila machinę dobra, uruchamia szereg działań i pozwala nam pracować nad kolejną edycją tego wydarzenia. To od wpłacających zależy to czy Szlachetna Paczka w przyszłym roku się odbędzie i jak duża będzie skala jej działania. Dzięki zaangażowaniu ludzi dobrej woli możemy pracować cały rok, rozwijać się oraz docierać w nowe rejony, odkrywając biedę, której nikt inny jeszcze nie dostrzegł.

The post Prezes Stowarzyszenia WIOSNA: pomaganie musi być zwykłym codziennym działaniem first appeared on eKAI.