Chociaż  minęło 6 lat od tragedii, do której doszło w pobliżu mirosławieckiego lotniska, o poległych lotnikach pamiętają nie tylko żołnierze w stalowych mundurach.
Wojskowa CASA uderzyła w ziemię 23 stycznia o 19.07. Do pasa startowego lotniska w Mirosławcu zabrakło jej zaledwie 1300 m. Katastrofy nie przeżył ża­den z oficerów Sił Powietrznych, którzy byli na pokładzie: 16 pasa­żerów i czwórka członków załogi. Jak na ironię losu, wracali z kon­ferencji poświęconej bezpieczeń­stwu lotów.
– Nie da się opowiedzieć tego, co zobaczyliśmy na miejscu – mówi ks. Edward Matyśniak, pro­boszcz mirosławieckiej wspólno­ty. Jako jeden z pierwszych był na lotnisku. – Odebrałem telefon i wsiadłem do samochodu, tak jak stałem, w samej sutannie. Razem z płk. Andrzejem Puchałą biega­liśmy po miejscu katastrofy z na­dzieją, że znajdziemy kogoś żywe­go – wspomina.
Po sześciu latach te wspo­mnienia nie są mniej bolesne. Nie tylko Siły Powietrzne straci­ły doskonałych żołnierzy, w tym wysokiej rangi oficerów, m.in. dowódców: 21. Bazy Lotniczej w Świdwinie, 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu i 1. Brygady Lot­nictwa Taktycznego w Świdwi­nie. – Rodziny straciły mężów, ojców, braci, synów, a my stra­ciliśmy po prostu przyjaciół – przyznaje mjr Wiesław Gąsek z 1. Skrzydła Lotnictwa Taktycz­nego. – To byli nasi ludzie, którzy służyli w 1. Skrzydle, wówczas 1. Brygadzie Lotnictwa Taktyczne­go. Mieszkali w Świdwinie, Mi­rosławcu, Kołobrzegu. Wszyscy doskonale się znaliśmy, pamiętamy o nich nie tylko 23 stycznia – dodaje wojskowy.
KIEDY ŻEGNASZ PRZYJACIELA
Każdego roku w rocznicę spo­tykają się w miejscu, gdzie rozbi­ła się CASA o numerze 019. Pod pomnikiem z tablicą upamiętnia­jącą żołnierzy oraz statecznikiem z rozbitego samolotu zapalają 20 białych i czerwonych zniczy, od­dają honory poległym. Wcześniej modlą się w ich intencji w mirosławieckim kościele. – Nie wiem, czy kolejne rocznice będą równie uroczyście obchodzone. Być może tylko okrągłe będą ściągać do Mi­rosławca przedstawicieli władzy, ale my, żołnierze i rodziny będzie­my się i tak spotykać tutaj – mówi mjr Wiesław Gąsek. Ks. Edwarda to martwi. Nie chciałby, żeby lot­nicy zostali zapomniani.
W kazaniu wygłoszonym podczas Mszy św. w intencji lot­ników przywołał sentencję, któ­rą przechowuje razem z fotogra­fią jednego z lotników. – Tę myśl zapisaną na fotografii pana płk. Zdzisława Cieślika, mojego przy­jaciela, chciałbym zadedykować każdemu z was: „Kiedy żegnasz przyjaciela, nie smuć się, ponie­waż jego nieobecność pozwoli ci dostrzec to, co najbardziej w nim kochasz”. A kochaliśmy ich ser­decznie – mówił.
Mirosławiecki duszpasterz rozdaje też co roku obrazki z na­zwiskami poległych i modlitwą w intencji lotników.
PAMIĘĆ I MODLITWA
Sławomir Matuszczyk czę­sto trenuje w okolicznych lasach.
– Kiedy tylko przebiegam w po­bliżu pomnika zawsze przystanę na chwilę, pomodlę się. Wszyscy pamiętamy naszych lotników, znaliśmy ich. Pułkownik Piłat był sportowcem, grał w siatkówkę i koszykówkę, pozwalał mi korzy­stać z siłowni na terenie jednost­ki. Czasami zdarzało nam się też razem biegać – wspomina w dro­dze na wieczorne uroczystości rocznicowe.
O tym, że pamięć o lotnikach nie zostanie zatarta zapewniał także Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. bro­ni pil. Lech Majewski, który wziął udział w uroczystościach rocznicowych w tym roku. – Nie umiera ten, kto trwa w pa­mięci żywych, dlatego po raz kolejny stajemy na uroczystej zbiórce, by oddać hołd naszym kolegom i przyjaciołom, którzy w tragicznych okolicznościach odeszli na wieczną służbę. Wi­dząc, jak wielu żołnierzy i bliskich zebrało się znów pod po­mnikiem w Mirosławcu jestem przekonany, że pamięć o zmar­łych nigdy nie przeminie. A ten lotniczy monument pozostanie nie tylko symbolem niepotrzeb­nej tragedii, ale także wskazów­ką, jak kruche jest ludzkie życie – mówił.
– Ta uroczystość pokazuje, że prawdziwym dziedzictwem śmierci naszych przyjaciół i kolegów musi być troska o to, by służ­ba wojskowa była bezpieczna. Al­bowiem bezpieczeństwo nikomu nie zostało dane raz na zawsze. Na­szym żołnierskim i obywatelskim obowiązkiem jest zrobić wszyst­ko, aby zdarzenia podobne do tych z Mirosławca i Smoleńska nigdy więcej się nie powtórzyły – dodał gen. Majewski.
MODLITWA W INTENCJI LOTNIKÓW
Gdy chodziłeś, Panie, po ziemi, nie było jeszcze samolotów. Kazałeś nam patrzeć na ptaki niebieskie. Człowiek patrzył dobrze i nauczył się latać w powietrzu szybciej i dalej niż ptaki. Dziękujemy Ci, że pozwalasz nam podpatrywać tajemnice, które zostawiłeś w świecie, że kazałeś nam czynić sobie ziemię poddaną. Dziękujemy Ci za dobrych lotników. Pozwól im odczuć, jak piękne jest niebo, a gdy wrócą na ziemię, niech zatęsknią za tym, co jest na górze.
Artykuł z Gościa Niedzielnego Nr 5 rok XCI /2 lutego 2014/ autorstwa Karoliny Pawłowskiej.